
Coraz więcej spółdzielni mieszkaniowych przyspiesza prace termomodernizacyjne przed nadchodzącą zimą, korzystając z dostępnych programów dofinansowań. W obliczu rosnących kosztów energii i zaostrzających się norm efektywności energetycznej, zarządy spółdzielni szukają środków na ocieplenie bloków, wymianę źródeł ciepła i modernizację instalacji. Kluczowe pytanie dla mieszkańców brzmi: które spółdzielnie realnie korzystają z dofinansowań, z jakich programów i co to oznacza dla wysokości opłat za ogrzewanie w najbliższych sezonach grzewczych?
Najaktywniejsze w pozyskiwaniu środków są duże spółdzielnie z miast wojewódzkich i średnich ośrodków miejskich. Według danych Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz wybranych urzędów marszałkowskich, w ostatnich dwóch latach w programach termomodernizacyjnych uczestniczyły m.in. spółdzielnie mieszkaniowe z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Katowic, Lublina, Białegostoku i Rzeszowa. Wśród nich są zarówno duże podmioty zarządzające kilkudziesięcioma tysiącami lokali, jak i średnie spółdzielnie obejmujące kilka osiedli. W mniejszych miastach, takich jak Płock, Opole, Zielona Góra czy Olsztyn, również realizowane są projekty, choć zwykle w mniejszej skali i rozłożone na dłuższy okres.
Głównymi źródłami finansowania są obecnie: Fundusz Termomodernizacji i Remontów (premia termomodernizacyjna i remontowa, obsługiwana przez BGK), środki z programów unijnych zarządzanych przez samorządy województw (regionalne programy operacyjne nowej perspektywy 2021–2027), program „Ciepłe Mieszkanie” w części dostosowanej do wspólnot i spółdzielni, a także lokalne programy gminne. Spółdzielnie sięgają również po preferencyjne kredyty na inwestycje energetyczne oraz po środki z programów miejskich, np. związanych z likwidacją węglowych kotłowni osiedlowych. W praktyce większość większych projektów jest montażem finansowym, łączącym dotację, kredyt i środki własne funduszu remontowego.
Z dofinansowań najczęściej korzystają spółdzielnie, które mają już doświadczenie w realizacji projektów inwestycyjnych i dysponują wyspecjalizowanymi działami technicznymi. W Warszawie kilka dużych spółdzielni na Ursynowie, Bielanach czy Pradze prowadzi wieloletnie programy termomodernizacji, obejmujące ocieplenie ścian zewnętrznych, wymianę stolarki okiennej w częściach wspólnych, modernizację węzłów cieplnych i montaż automatyki pogodowej. W Krakowie, Wrocławiu i Katowicach część spółdzielni łączy termomodernizację z instalacją paneli fotowoltaicznych na dachach bloków, finansowanych z programów regionalnych i środków NFOŚiGW. W miastach średniej wielkości, jak Rybnik, Tychy czy Elbląg, spółdzielnie realizują projekty etapowo – po kilka budynków rocznie, w zależności od możliwości kredytowych i poziomu dotacji.
Istotnym czynnikiem decydującym o tym, które spółdzielnie sięgają po dofinansowania, jest sytuacja finansowa i zadłużenie mieszkańców. Spółdzielnie z wysokim poziomem zaległości w opłatach mają mniejszą zdolność kredytową, co utrudnia montaż finansowy inwestycji. Zarządy wskazują, że nawet przy 30–50-procentowym dofinansowaniu konieczny jest wkład własny, który zwykle pochodzi z podwyższonego funduszu remontowego lub kredytu spłacanego w czynszach. Tam, gdzie mieszkańcy sprzeciwiają się podwyżkom, termomodernizacja jest odkładana lub ograniczana do niezbędnych prac. W lepszej sytuacji są spółdzielnie, które od lat systematycznie gromadzą środki na remonty i mają stabilną strukturę zadłużenia.
Procedury ubiegania się o dofinansowanie są dla wielu spółdzielni wyzwaniem organizacyjnym. Wymagane są audyty energetyczne, projekty techniczne, kosztorysy oraz szczegółowe harmonogramy, a także spełnienie wymogów dotyczących wskaźników oszczędności energii. Spółdzielnie, które już wcześniej realizowały projekty z udziałem środków publicznych, lepiej radzą sobie z formalnościami i terminami naborów. Mniejsze podmioty, szczególnie w małych miastach i na terenach popegeerowskich, często nie mają odpowiedniego zaplecza kadrowego i korzystają z usług firm doradczych, co zwiększa koszty przygotowania projektu. W efekcie część spółdzielni rezygnuje z aplikowania, uznając, że ryzyko nieuzyskania dotacji jest zbyt duże w stosunku do poniesionych nakładów.
Z punktu widzenia mieszkańców kluczowe jest pytanie, czy termomodernizacja przeprowadzona z dofinansowaniem realnie obniża rachunki za ogrzewanie. Z danych spółdzielni, które zakończyły już kompleksowe projekty, wynika, że oszczędności zużycia ciepła sięgają zwykle 20–35 procent w skali sezonu grzewczego, w zależności od stanu wyjściowego budynku i zakresu prac. Przy obecnych cenach ciepła systemowego może to oznaczać kilkadziesiąt złotych miesięcznie mniej na jednym lokalu, choć równocześnie część oszczędności bywa „zjadana” przez wzrost taryf dostawców energii. Zarządy spółdzielni podkreślają jednak, że bez termomodernizacji koszty ogrzewania byłyby jeszcze wyższe, a budynki nie spełniałyby wymogów efektywności energetycznej, co w przyszłości mogłoby wiązać się z dodatkowymi obciążeniami.
Nie wszystkie głosy w środowisku spółdzielczym są jednak jednoznacznie entuzjastyczne. Część mieszkańców obawia się wzrostu opłat na fundusz remontowy i zadłużenia spółdzielni w związku z kredytami zaciąganymi na wkład własny. Pojawiają się pytania o przejrzystość kosztorysów, wybór wykonawców i realny wpływ mieszkańców na decyzje o przystąpieniu do programów. Zarządy odpowiadają, że bez zewnętrznego wsparcia inwestycje byłyby rozłożone na znacznie dłuższy okres lub w ogóle nierealne, a obecne programy dofinansowań są szansą na przyspieszenie modernizacji zasobów. W niektórych spółdzielniach organizowane są zebrania informacyjne i konsultacje, podczas których prezentowane są symulacje kosztów i oszczędności w perspektywie kilkunastu lat.
Przed zbliżającą się zimą tempo prac termomodernizacyjnych rośnie szczególnie tam, gdzie inwestycje są już w toku i muszą zostać rozliczone w określonych terminach programów. Na wielu osiedlach trwają prace elewacyjne, wymiana instalacji centralnego ogrzewania i montaż nowych węzłów cieplnych. W praktyce oznacza to dla mieszkańców okresowe utrudnienia – rusztowania, hałas, ograniczony dostęp do części wejść – ale zarządy starają się, by kluczowe prace wpływające na komfort cieplny zostały zakończone przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. W przypadku projektów dopiero planowanych, większość spółdzielni zakłada rozpoczęcie robót wiosną, po zakończeniu aktualnego sezonu, tak aby nie zakłócać dostaw ciepła.
W najbliższych latach można spodziewać się dalszego wzrostu liczby spółdzielni korzystających z dofinansowań na termomodernizację bloków. Wynika to zarówno z polityki klimatyczno-energetycznej państwa i Unii Europejskiej, jak i z presji ekonomicznej związanej z kosztami energii. O tym, które spółdzielnie skorzystają z tej szansy, zadecydują przede wszystkim ich kondycja finansowa, sprawność organizacyjna oraz poziom zaangażowania mieszkańców w proces decyzyjny. Dla lokatorów kluczowe będzie śledzenie informacji przekazywanych przez zarządy, udział w zebraniach i głosowaniach oraz weryfikacja, czy planowane inwestycje są dobrze przygotowane i oparte na rzetelnych analizach energetycznych. W perspektywie kolejnych zim termomodernizacja z dofinansowaniem może stać się jednym z głównych narzędzi ograniczania kosztów ogrzewania w spółdzielczych zasobach mieszkaniowych.
