repository/images/article/3659.jpg

Zima w spółdzielni mieszkaniowej to nie tylko śnieżne widoki za oknem, ale też bardzo konkretne obowiązki: odśnieżanie, posypywanie solą, usuwanie lodu. Kiedy chodnik jest nieodśnieżony, a schody oblodzone, szybko pojawia się pytanie: „Kto za to odpowiada?”. Czy to zadanie spółdzielni, administracji, firmy sprzątającej, a może samych mieszkańców? Warto to uporządkować, bo od jasnego podziału obowiązków zależy nie tylko komfort, ale też bezpieczeństwo i odpowiedzialność prawna, np. za ewentualne wypadki.

Na początek najprostsze rozróżnienie: teren „wspólny” a teren „prywatny”. Teren wspólny to wszystko, co należy do spółdzielni i służy wszystkim mieszkańcom: chodniki przy blokach, dojścia do klatek, parkingi spółdzielcze, place zabaw, wewnętrzne drogi osiedlowe. Zwykle to właśnie za te miejsca odpowiada spółdzielnia – organizuje odśnieżanie, zleca posypywanie solą, dba o usuwanie lodu z ciągów pieszych. Teren prywatny to np. balkon, taras, miejsce postojowe w garażu indywidualnym czy schodki prowadzące do mieszkania z osobnym wejściem – tu obowiązek dbania o bezpieczeństwo spoczywa najczęściej na właścicielu lub najemcy. Można to porównać do podziału w domu jednorodzinnym: gmina odśnieża ulicę, ale podjazd do garażu i chodnik przed domem to już zadanie właściciela.

W praktyce spółdzielnia nie odśnieża „rękami prezesa”, tylko podpisuje umowy z firmą sprzątającą lub zatrudnia własnych pracowników gospodarczych. W regulaminie porządku domowego albo regulaminie zimowego utrzymania terenu (czasem pod inną nazwą) powinno być zapisane, kto, gdzie i w jakich godzinach ma obowiązek odśnieżać. Przykład: „Chodniki przy budynkach, dojścia do klatek, dojścia do wiat śmietnikowych oraz parkingi spółdzielcze odśnieża firma X w godzinach 5:00–22:00, w zależności od warunków pogodowych”. To ważne, bo jeśli ktoś poślizgnie się na oblodzonym chodniku należącym do spółdzielni, to właśnie spółdzielnia (a w praktyce jej ubezpieczyciel) może odpowiadać za szkodę – o ile zaniedbała swoje obowiązki. Z kolei jeśli wypadek wydarzy się na balkonie, który właściciel nie odśnieżył, odpowiedzialność może spaść na niego.

Częste źródło nieporozumień to chodniki przy ulicy. W wielu miastach obowiązuje zasada, że za odśnieżanie chodnika bezpośrednio przylegającego do nieruchomości odpowiada właściciel tej nieruchomości. Jeśli więc blok stoi przy ulicy miejskiej, a chodnik jest „miejskim” chodnikiem, ale przylega do działki spółdzielni, to gmina może wymagać, by to spółdzielnia dbała o jego zimowe utrzymanie. W innych miejscach część chodników należy do miasta i wtedy to służby miejskie odpowiadają za ich odśnieżanie. Dlatego tak ważne jest, by mieszkańcy wiedzieli, gdzie kończy się teren spółdzielni, a zaczyna teren gminy. Dobrym nawykiem jest sprawdzenie tablic informacyjnych, planu osiedla lub zapytanie w administracji: „Które chodniki i parkingi są nasze, a za które odpowiada miasto?”.

Osobnym tematem jest posypywanie solą i usuwanie sopli oraz nawisów śnieżnych z dachów. Posypywanie solą (lub innym środkiem antypoślizgowym) na terenach wspólnych to, podobnie jak odśnieżanie, obowiązek spółdzielni lub firmy, z którą ma podpisaną umowę. Mieszkańcy mogą jednak zgłaszać miejsca szczególnie niebezpieczne: strome podjazdy, przejścia dla pieszych, dojścia do przystanków. Warto pamiętać, że nie wszędzie wolno używać soli (np. przy drzewach, trawnikach), więc coraz częściej stosuje się piasek lub specjalne mieszanki. Jeśli chodzi o sople i śnieg na dachach – tu odpowiedzialność jest bardzo poważna. Spółdzielnia ma obowiązek usuwać zagrożenie z elewacji i dachów budynków wspólnych. Mieszkaniec, który widzi duże sople nad wejściem do klatki, powinien jak najszybciej zgłosić to do administracji, a nie próbować usuwać ich samodzielnie – to niebezpieczne i może narobić więcej szkody niż pożytku.

Na koniec warto podkreślić, że nawet najlepsze regulaminy nie zastąpią współpracy i zdrowego rozsądku. Spółdzielnia odpowiada formalnie za teren wspólny, ale mieszkańcy mogą realnie pomóc: zgłosić niebezpieczne miejsca, nie parkować w sposób utrudniający pracę pługów i ekip sprzątających, nie wyrzucać śniegu z balkonów na chodniki. Z kolei spółdzielnia powinna jasno informować, jak wygląda podział obowiązków: rozwieszać komunikaty przed sezonem zimowym, publikować mapki z zaznaczonymi obszarami odpowiedzialności, przypominać numery telefonów do zgłoszeń. Dobrze zorganizowane zimowe utrzymanie terenu to nie tylko „czyjeś” zadanie, ale wspólna troska o bezpieczeństwo. Jeśli mieszkańcy rozumieją, kto za co odpowiada, łatwiej uniknąć konfliktów, a śliskie chodniki i zaspy śniegu staną się po prostu sezonowym wyzwaniem, a nie źródłem ciągłych sporów.